środa, 1 czerwca 2016
Konkurs z okazji dnia dziecka
Wszystkim (nawet tym dorosłym) z okazji dnia dziecka życzę wszystkiego najlepszego i ogłaszam mały konkurs. Należy napisać albo rozdział opowiadania (dalszą część tego co ja wymyśliłem albo własnego opowiadania) lub kartkę z pamiętnika (Adriena, Marinette czy kogo tam chcecie). Termin, do którego należy wysyłać prace to 19 czerwiec. Prace należy wysyłać na mail mateusz.koziol9197@gmail.com . Należy przy tym podpisać się imieniem lub pseudonimem.
1.06.2016
Hej pamiętniku
Dzień dziecka to jeden z najcudowniejszych dni w całym roku. Już od rana słychać było cudowny śpiew ptaków, zapach kwiatów itd. (wiesz o czym mówię). Wstałem, ubrałem się i popędziłem na śniadanie. Dziś było tradycyjne śniadanie amerykańskie. Można było wybierać we wszystkim. Ojciec pozwala mi na taką ucztę tylko raz, góra dwa razy w ciągu roku (żeby nie stracić figury). Po cudownym śniadaniu, goryl zawiózł mnie do szkoły. Mieliśmy dziś mieć typowy lajt. Nauczyciele czuwali aby nic nam się nie stało a my przez wszystkie przerwy mogliśmy grać w co chcemy. Dziewczyny skakały na skakankach, grały w gumę i inne babskie gry a ja z chłopakami trochę w kosza, a trochę w bibliotece w różne gry. Oczywiście cały dzień należał do nas (nawet lekcje). Na geografii Rose opowiadała o księciu Alim (gdzie mieszka, lata na wakacje itd.), na francuskim robiliśmy dyktando naszej nauczycielce i pisaliśmy własne wiersze (ja jak zwykle próbowałem coś napisać dla Biedronki, ale bezskutecznie). Potem była moja chemia, na której robiłem to co zwykle i jak zwykle wszystkich oniemiało, na włoskim męczyliśmy naszą biedną nauczycielkę, chcąc aby nam przetłumaczyła takie słowa jak gąszcz, chaszcze, zielsko i inne tego typu. Po kilku minutach skapitulowała i powiedziała, że możemy zająć się czym chcemy. Na historii dziewczyny włączyły serial Wspaniałe Stulecie. Co prawda nie rozumiałem za bardzo o co chodzi, ale oglądałem i niestety musiałem obiecać Alyi, że oglądnę cały serial (a trochę tych odcinków jest, a jest jeszcze tego kontynuacja), masakra. Ostatnią matmę pani nam darowała, ale za to mieliśmy siedzieć w bibliotece i zająć się czymkolwiek do dzwonka. Oczywiście gry poszły w ruch. Wygrałem prawie z każdym, ale Marinette mnie ograła. Nie wiem jak to zrobiła. Po lekcjach poszedłem z nią do jej domu, bo Alya powiedziała mi, że nie da rady mnie uczyć, bo Nino zabiera ją do kawiarni. Spytałem Niono, jak udało mu się przemóc i zaprosić Alyę, ale on się zdziwił. Potem okazało się, że to Alya go zaprosiła. Marinette natomiast strasznie zaczęła panikować jak zaczynała mnie uczyć, więc dla odprężenia zabrałem ją do kawiarni (innej niż tej, w której był Nino i Alya), a potem na placu przy wieży Eiffla zacząłem uczyć się walca. Okazało się, że jest to nawet przyjemny taniec, a Marinette jest dobrą tancerką kiedy się nie stresuje. Już umiem kilka kroków, a jutro mam nauczyć się jeszcze kilku i będę umiał na sobotę. Dziś Władca Ciem sobie odpuścił. Może odsypia po wczorajszym
Adieu
Dzień dziecka to jeden z najcudowniejszych dni w całym roku. Już od rana słychać było cudowny śpiew ptaków, zapach kwiatów itd. (wiesz o czym mówię). Wstałem, ubrałem się i popędziłem na śniadanie. Dziś było tradycyjne śniadanie amerykańskie. Można było wybierać we wszystkim. Ojciec pozwala mi na taką ucztę tylko raz, góra dwa razy w ciągu roku (żeby nie stracić figury). Po cudownym śniadaniu, goryl zawiózł mnie do szkoły. Mieliśmy dziś mieć typowy lajt. Nauczyciele czuwali aby nic nam się nie stało a my przez wszystkie przerwy mogliśmy grać w co chcemy. Dziewczyny skakały na skakankach, grały w gumę i inne babskie gry a ja z chłopakami trochę w kosza, a trochę w bibliotece w różne gry. Oczywiście cały dzień należał do nas (nawet lekcje). Na geografii Rose opowiadała o księciu Alim (gdzie mieszka, lata na wakacje itd.), na francuskim robiliśmy dyktando naszej nauczycielce i pisaliśmy własne wiersze (ja jak zwykle próbowałem coś napisać dla Biedronki, ale bezskutecznie). Potem była moja chemia, na której robiłem to co zwykle i jak zwykle wszystkich oniemiało, na włoskim męczyliśmy naszą biedną nauczycielkę, chcąc aby nam przetłumaczyła takie słowa jak gąszcz, chaszcze, zielsko i inne tego typu. Po kilku minutach skapitulowała i powiedziała, że możemy zająć się czym chcemy. Na historii dziewczyny włączyły serial Wspaniałe Stulecie. Co prawda nie rozumiałem za bardzo o co chodzi, ale oglądałem i niestety musiałem obiecać Alyi, że oglądnę cały serial (a trochę tych odcinków jest, a jest jeszcze tego kontynuacja), masakra. Ostatnią matmę pani nam darowała, ale za to mieliśmy siedzieć w bibliotece i zająć się czymkolwiek do dzwonka. Oczywiście gry poszły w ruch. Wygrałem prawie z każdym, ale Marinette mnie ograła. Nie wiem jak to zrobiła. Po lekcjach poszedłem z nią do jej domu, bo Alya powiedziała mi, że nie da rady mnie uczyć, bo Nino zabiera ją do kawiarni. Spytałem Niono, jak udało mu się przemóc i zaprosić Alyę, ale on się zdziwił. Potem okazało się, że to Alya go zaprosiła. Marinette natomiast strasznie zaczęła panikować jak zaczynała mnie uczyć, więc dla odprężenia zabrałem ją do kawiarni (innej niż tej, w której był Nino i Alya), a potem na placu przy wieży Eiffla zacząłem uczyć się walca. Okazało się, że jest to nawet przyjemny taniec, a Marinette jest dobrą tancerką kiedy się nie stresuje. Już umiem kilka kroków, a jutro mam nauczyć się jeszcze kilku i będę umiał na sobotę. Dziś Władca Ciem sobie odpuścił. Może odsypia po wczorajszym
Adieu
31.05.2016
Hej pamiętniku
Dziś była masakra. Wstałem rano, ubrałem się i zszedłem na śniadanie. Były tosty z powidłami, więc zjadłem kilka i goryl odwiózł mnie do szkoły. Na całe nieszczęście spotkałem Chloe. Niestety musiała nadrobić cały tydzień swoim gadaniem. Jednak na całe szczęście nie ćwiczyła na wf-ie, więc był spokój. Zapomniałem Ci powiedzieć, nasz nauczyciel złamał chyba coś podczas wycieczki w góry z jakąś klasą, więc wf mamy łączony. Dziewczyny postanowiły wykorzystać to i zaproponowały pani taniec towarzyski. Męska grupa zaprotestowała, ale jak wiadomo dziewczyny chcąc nie chcąc przekonały nas. Jako, że byliśmy początkujący, Alya pokazała nam kilka kroków (ona jest chyba mistrzynią) a potem nas dobrała w pary. Nino miał tańczyć z Alyą a ja z Marinette, która też nieźle radziła sobie w tańcu (mimo, że wielokrotnie dreptałem jej po palcach). Nasza nauka walca angielskiego chyba nie poszła na marne, bo po lekcjach Nathalie powiedziała, że muszę się nauczyć tańczyć, bo w sobotę jest bal charytatywny, na którym mam zatańczyć z Chloe (nie mam zielonego pojęcia czy ona w ogóle słyszała o czymś takim jak walc). Chyba zostaje mi ćwiczyć z Alyą, bo ona zna walc najlepiej. Po dwóch wf-ach (które były dla większości chłopaków męczarnią) nadeszła fizyka, a z nią kartkówka z ruchu jednostajnie prostoliniowego. Angielski, włoski i edb szybko zleciały. Potem był francuski. Mam 3. Pamiętasz jak pisałem Ci, że interpretacja mi nie poszła, myślałem, że będzie 1 a jest 3. Trzeba to uczcić. Wdż pominę bo był temat, o którym większość z nas chciałaby zapomnieć na zawsze. Po szkole wróciłem do domu, ale nim zdążyłem zjeść obiad, musiałem coś załatwić jako Chat Noir. W końcu okazało się kto był zaakumiony-dziewczyna z młodszej klasy, która przesypiała lekcje. Teraz przynajmniej można było się wyspać i tak uczyniłem po obiedzie. Przed chwilą napisałem do Alyi czy może mnie uczyć walca angielskiego, bo w sobotę jest bal. Jeszcze nic nie odpisała, ale trzeba być dobrej myśli. Ostatnio Plagg zaczął mówić przez ser, ale to nic ciekawego, bo on cały czas nawija o serze. Kończę, bo Alya dzwoni, oby się nauka udała.
Adieu
Dziś była masakra. Wstałem rano, ubrałem się i zszedłem na śniadanie. Były tosty z powidłami, więc zjadłem kilka i goryl odwiózł mnie do szkoły. Na całe nieszczęście spotkałem Chloe. Niestety musiała nadrobić cały tydzień swoim gadaniem. Jednak na całe szczęście nie ćwiczyła na wf-ie, więc był spokój. Zapomniałem Ci powiedzieć, nasz nauczyciel złamał chyba coś podczas wycieczki w góry z jakąś klasą, więc wf mamy łączony. Dziewczyny postanowiły wykorzystać to i zaproponowały pani taniec towarzyski. Męska grupa zaprotestowała, ale jak wiadomo dziewczyny chcąc nie chcąc przekonały nas. Jako, że byliśmy początkujący, Alya pokazała nam kilka kroków (ona jest chyba mistrzynią) a potem nas dobrała w pary. Nino miał tańczyć z Alyą a ja z Marinette, która też nieźle radziła sobie w tańcu (mimo, że wielokrotnie dreptałem jej po palcach). Nasza nauka walca angielskiego chyba nie poszła na marne, bo po lekcjach Nathalie powiedziała, że muszę się nauczyć tańczyć, bo w sobotę jest bal charytatywny, na którym mam zatańczyć z Chloe (nie mam zielonego pojęcia czy ona w ogóle słyszała o czymś takim jak walc). Chyba zostaje mi ćwiczyć z Alyą, bo ona zna walc najlepiej. Po dwóch wf-ach (które były dla większości chłopaków męczarnią) nadeszła fizyka, a z nią kartkówka z ruchu jednostajnie prostoliniowego. Angielski, włoski i edb szybko zleciały. Potem był francuski. Mam 3. Pamiętasz jak pisałem Ci, że interpretacja mi nie poszła, myślałem, że będzie 1 a jest 3. Trzeba to uczcić. Wdż pominę bo był temat, o którym większość z nas chciałaby zapomnieć na zawsze. Po szkole wróciłem do domu, ale nim zdążyłem zjeść obiad, musiałem coś załatwić jako Chat Noir. W końcu okazało się kto był zaakumiony-dziewczyna z młodszej klasy, która przesypiała lekcje. Teraz przynajmniej można było się wyspać i tak uczyniłem po obiedzie. Przed chwilą napisałem do Alyi czy może mnie uczyć walca angielskiego, bo w sobotę jest bal. Jeszcze nic nie odpisała, ale trzeba być dobrej myśli. Ostatnio Plagg zaczął mówić przez ser, ale to nic ciekawego, bo on cały czas nawija o serze. Kończę, bo Alya dzwoni, oby się nauka udała.
Adieu
poniedziałek, 30 maja 2016
30.05.2016
Hej pamiętniku
Dziś było strasznie ciężko. Wczoraj miałem straszne koszmary, podobnie jak cały Paryż. Podejrzewam, że Władca Ciem znów zaatakował. Wszyscy na lekcjach zasypiali, a nauczyciele starali się nas jakoś obudzić (choć oni też spali). Podobno tylko Juleka się wyspała, bo koszmary to dla niej norma. Może to ona jest kolejną ofiarą Władcy Ciem. Trzeba dzisiejszej nocy to sprawdzić. Przepraszam pamiętniku, że nie napiszę dziś więcej ale zasypiam. Muszę się dowiedzieć kto jest zaakumiony.
Adieu
Dziś było strasznie ciężko. Wczoraj miałem straszne koszmary, podobnie jak cały Paryż. Podejrzewam, że Władca Ciem znów zaatakował. Wszyscy na lekcjach zasypiali, a nauczyciele starali się nas jakoś obudzić (choć oni też spali). Podobno tylko Juleka się wyspała, bo koszmary to dla niej norma. Może to ona jest kolejną ofiarą Władcy Ciem. Trzeba dzisiejszej nocy to sprawdzić. Przepraszam pamiętniku, że nie napiszę dziś więcej ale zasypiam. Muszę się dowiedzieć kto jest zaakumiony.
Adieu
29.05.2016
Hej pamiętniku
Dziś miałem tylko sesję więc za wiele nie napiszę, ale nie zgadniesz co się dowiedziałem. Okazuje się, że Nino na serio chce się starać o Alyę. Przyszedł dziś do mnie i próbowaliśmy obmyślić plan, ale bez skutku, bo Alya łatwo mogłaby się domyślić, ale zobaczymy jak będzie. Cały dzień zastanawiałem się jakby mu pomóc, tak że nie zwracałem na nic uwagę, więc nie będę cię męczył. Może jutro coś się stanie.
Adieu
Dziś miałem tylko sesję więc za wiele nie napiszę, ale nie zgadniesz co się dowiedziałem. Okazuje się, że Nino na serio chce się starać o Alyę. Przyszedł dziś do mnie i próbowaliśmy obmyślić plan, ale bez skutku, bo Alya łatwo mogłaby się domyślić, ale zobaczymy jak będzie. Cały dzień zastanawiałem się jakby mu pomóc, tak że nie zwracałem na nic uwagę, więc nie będę cię męczył. Może jutro coś się stanie.
Adieu
sobota, 28 maja 2016
28.05.2016
Hej pamiętniku
Dziś nic ciekawego się nie wydarzyło. Pogoda była cudowna i aż kusiło aby wyjść na miasto. Noga mnie dziś mniej boli, praktycznie tylko jak kucam, ale Nathalie kazała mi siedzieć, a co najgorsze robiła tzw. naloty na mój pokój żeby sprawdzić czy nie nadwyrężam nogi. Po prostu nie dało się jak jej wymknąć. Z całej tej nudy zacząłem się zakładać z Plaggiem (o ser oczywiście) ile sekund spóźni się Nathalie, bo przychodziła o pełnych godzinach. Za każdym razem wygrywałem. Ogólnie rzecz mówiąc cały dzień zmarnowałem, oprócz jednej sekundy. W pewnej chwili podczas gdy ja gapiłem się na okno, zauważyłem Biedronkę, która skoczyła na dach naprzeciwko mojego okna, uśmiechnęła się do mnie i popędziła dalej. Przez następne 2 godziny myślałem o tej sekundzie. W końcu jednak Nathalie przyszła (wcześniej niż jej nalot przypadał) z moim ojcem, który chciał abym się mu wytłumaczył jak do tego doszło. Wiadome było, że nie powiem mu "wiesz tato, podczas gdy walczyłem jako Chat Noir, Voicegirl przytrzasnęła mi nogę prętem i tak wyszło", musiałem coś wymyślić, więc wymyśliłem historię, że wracając ze szkoły spotkałem miłą panią, która chciała wnieść do domu nową kanapę i pomagając jej w przeniesieniu owej kanapy, przez przypadek upuściłem ją sobie na nogę i tyle. O dziwo tata uwierzył ale skrzyczał mnie za to, że nie powinienem się nadwyrężać, bo jestem modelem i jego synem. Potem poszedł, a chwilę później Nathalie przyniosła mi chyba największe lody na świecie. Oczywiście sam nie dałem rady ich zjeść więc pomógł mi w tym Plagg, który jak na taki rozmiar to ma wilczy apetyt i potrafi zjeść o wiele więcej niż ktokolwiek w naszym domu. Na całe szczęście po lodach nie chciał już sera, więc był spokój. Jest już wieczór, więc Nathalie pozwoliła mi na chwilę wyjść na dwór (posiedzieć oczywiście). Gdy tak w tobie piszę, co jakiś czas słyszę jakby coś przelatywało. Może to nietoperz, a może Biedronsia...
Adieu
Dziś nic ciekawego się nie wydarzyło. Pogoda była cudowna i aż kusiło aby wyjść na miasto. Noga mnie dziś mniej boli, praktycznie tylko jak kucam, ale Nathalie kazała mi siedzieć, a co najgorsze robiła tzw. naloty na mój pokój żeby sprawdzić czy nie nadwyrężam nogi. Po prostu nie dało się jak jej wymknąć. Z całej tej nudy zacząłem się zakładać z Plaggiem (o ser oczywiście) ile sekund spóźni się Nathalie, bo przychodziła o pełnych godzinach. Za każdym razem wygrywałem. Ogólnie rzecz mówiąc cały dzień zmarnowałem, oprócz jednej sekundy. W pewnej chwili podczas gdy ja gapiłem się na okno, zauważyłem Biedronkę, która skoczyła na dach naprzeciwko mojego okna, uśmiechnęła się do mnie i popędziła dalej. Przez następne 2 godziny myślałem o tej sekundzie. W końcu jednak Nathalie przyszła (wcześniej niż jej nalot przypadał) z moim ojcem, który chciał abym się mu wytłumaczył jak do tego doszło. Wiadome było, że nie powiem mu "wiesz tato, podczas gdy walczyłem jako Chat Noir, Voicegirl przytrzasnęła mi nogę prętem i tak wyszło", musiałem coś wymyślić, więc wymyśliłem historię, że wracając ze szkoły spotkałem miłą panią, która chciała wnieść do domu nową kanapę i pomagając jej w przeniesieniu owej kanapy, przez przypadek upuściłem ją sobie na nogę i tyle. O dziwo tata uwierzył ale skrzyczał mnie za to, że nie powinienem się nadwyrężać, bo jestem modelem i jego synem. Potem poszedł, a chwilę później Nathalie przyniosła mi chyba największe lody na świecie. Oczywiście sam nie dałem rady ich zjeść więc pomógł mi w tym Plagg, który jak na taki rozmiar to ma wilczy apetyt i potrafi zjeść o wiele więcej niż ktokolwiek w naszym domu. Na całe szczęście po lodach nie chciał już sera, więc był spokój. Jest już wieczór, więc Nathalie pozwoliła mi na chwilę wyjść na dwór (posiedzieć oczywiście). Gdy tak w tobie piszę, co jakiś czas słyszę jakby coś przelatywało. Może to nietoperz, a może Biedronsia...
Adieu
piątek, 27 maja 2016
27.05.2016
Hej pamiętniku
Dzisiejszy dzień to była istna masakra. Pogoda zapowiadała się ładna i tak do samego końca było. Rano wstałem i poczułem ogromny ból w prawej nodze. To chyba przez wczorajszą walkę kiedy to Voicegirl przymiażdżyła mi nogę jakimś prętem. Wiedziałem, że jak Nathalie lub mój tata zobaczą co się stało to nie pójdę do szkoły. Wziąłem jakąś tabletkę przeciwbólową i ruszyłem powoli na śniadanie udając zaspanego aby Nathalie niczego nie podejrzewała. Po szybkim śniadaniu, udałem się do szkoły ale pieszo, bo tata pożyczył goryla. Było ciężko, ale ostatecznie dotarłem na lekcje. Wchodząc po schodach poślizgnąłem się i przewróciłem, ale w ostatniej chwili złapała mnie Marinette. Zrobiło mi się głupio, bo to raczej ona wpadała na mnie, a teraz ja na nią. Podziękowałem jej, a ona pomogła mi wejść po schodach (czułem się jak stary dziadek). Dalej to było już tylko gorzej. Na biologii nauczycielka zrobiła nam niezapowiedzianą kartkówkę z mszaków i paprotników, na którą się wcale nie uczyłem. Nie wiem czy ją zdam. Potem były 2 wf-y gdzie graliśmy w kosza, a ja w trakcie musiałem usiąść, bo znów się przewróciłem, a ból nie dawał mi spokoju. Na angielskim nauczycielka na szczęście nie wzięła mnie do odpowiedzi, ale za to na matmie zbierała zadanie domowe, które zostawiłem w domu i dostałem bz (brak zadania). Po lekcjach poprosiłem woźnego o pożyczenie kijka od miotły czy czegoś drewnianego by móc jakoś dojść do domu. Nino niestety nie dał rady mi pomóc, ale na całe szczęście nie zostałem sam. Marinette pomogła mi dojść do domu, a Nathalie od razu zadzwoniła do ojca a następnie do lekarza. Niestety przez to wszystko musiałem odwołać mój udział w zawodach z szermierki oraz spotkanie z kolegami. Widziałem też w telewizji akcję jak Biedronka musiała sama ratować Paryż, a trochę oberwała. Gdy lekarz przyszedł, zbadał mi nogę i postawił diagnozę - silne stłuczenie nogi. Na całe szczęście to powinno do tygodnia czasu zniknąć więc do tej pory mam wolne od szkoły. Teraz siedzę w fotelu a Nathalie zmienia mi co chwila worki z lodem. Może jutro się jej wymknę
Adieu
Dzisiejszy dzień to była istna masakra. Pogoda zapowiadała się ładna i tak do samego końca było. Rano wstałem i poczułem ogromny ból w prawej nodze. To chyba przez wczorajszą walkę kiedy to Voicegirl przymiażdżyła mi nogę jakimś prętem. Wiedziałem, że jak Nathalie lub mój tata zobaczą co się stało to nie pójdę do szkoły. Wziąłem jakąś tabletkę przeciwbólową i ruszyłem powoli na śniadanie udając zaspanego aby Nathalie niczego nie podejrzewała. Po szybkim śniadaniu, udałem się do szkoły ale pieszo, bo tata pożyczył goryla. Było ciężko, ale ostatecznie dotarłem na lekcje. Wchodząc po schodach poślizgnąłem się i przewróciłem, ale w ostatniej chwili złapała mnie Marinette. Zrobiło mi się głupio, bo to raczej ona wpadała na mnie, a teraz ja na nią. Podziękowałem jej, a ona pomogła mi wejść po schodach (czułem się jak stary dziadek). Dalej to było już tylko gorzej. Na biologii nauczycielka zrobiła nam niezapowiedzianą kartkówkę z mszaków i paprotników, na którą się wcale nie uczyłem. Nie wiem czy ją zdam. Potem były 2 wf-y gdzie graliśmy w kosza, a ja w trakcie musiałem usiąść, bo znów się przewróciłem, a ból nie dawał mi spokoju. Na angielskim nauczycielka na szczęście nie wzięła mnie do odpowiedzi, ale za to na matmie zbierała zadanie domowe, które zostawiłem w domu i dostałem bz (brak zadania). Po lekcjach poprosiłem woźnego o pożyczenie kijka od miotły czy czegoś drewnianego by móc jakoś dojść do domu. Nino niestety nie dał rady mi pomóc, ale na całe szczęście nie zostałem sam. Marinette pomogła mi dojść do domu, a Nathalie od razu zadzwoniła do ojca a następnie do lekarza. Niestety przez to wszystko musiałem odwołać mój udział w zawodach z szermierki oraz spotkanie z kolegami. Widziałem też w telewizji akcję jak Biedronka musiała sama ratować Paryż, a trochę oberwała. Gdy lekarz przyszedł, zbadał mi nogę i postawił diagnozę - silne stłuczenie nogi. Na całe szczęście to powinno do tygodnia czasu zniknąć więc do tej pory mam wolne od szkoły. Teraz siedzę w fotelu a Nathalie zmienia mi co chwila worki z lodem. Może jutro się jej wymknę
Adieu
Subskrybuj:
Posty (Atom)